- Drukuj
- 04 kwi 2025
- Ruch skautowy na świecie
- 18 czytań
- 0 komentarzy
Niezwykłe dzieje Polskiej Złotej Strzały Pokoju z Arrowe Park.
Każdy kto jest związany ze skautingiem powie, że jest to organizacja, która dba o swoją historię. Jestem dumny, że odegrałem niewielką rolę w szczególnie wyjątkowym rozdziale tej historii, która ma swój początek na trzecim Światowym Jamboree Skautowym w Arrowe Park w Merseyside.
Opowieść zaczyna się od 3. Światowego Jamboree Skautowego, które odbyło się w Arrowe Park, Merseyside w Wielkiej Brytanii, dziewięćdziesiąt lat temu, w 1929 roku. 30 000 młodych ludzi zebrało się, by przez dziesięć dni aktywnie spędzać czas. Książę Walii wziął udział w wydarzeniu i został na nocleg - w namiocie. Podczas swojej wizyty nadał założycielowi skautingu tytuł szlachecki - Robert Baden-Powell został Lordem Baden-Powell of Gilwell.
Istnieje kilka materiałów filmowych z Jamboree. Filmy pokazują ceremonię pożegnalną ostatniego dnia, 12 sierpnia. Ceremonia składała się z przemarszu z flagami i sztandarami obok loży królewskiej z Naczelnym Skautem i innymi skautmistrzami, zakończonego Kołem Przyjaźni utworzonym przez skautów z uczestniczących krajów, z 21 szprychami symbolizującymi 21 lat od założenia skautingu.
Zachowane obrazy są nieco ziarniste, ale nie wygląda to tak różnie od Jamboree, w których uczestniczyłem przez lata - a nawet tego, na którym będę wolontariuszem tego lata w Zachodniej Wirginii, organizowanego wspólnie przez Skautów Meksyku, Kanady i USA, gdzie (tak się składa) będę wspierać zespół organizujący różne ceremonie.
Podczas pożegnalnej ceremonii zakopywania bojowego toporka w beczce z pozłacanymi drewnianymi strzałami, Baden-Powell zwrócił się do zgromadzonych skautów.
"Oto topór wojny, wrogości, złych uczuć, który teraz zakopuję w Arrowe. Ze wszystkich zakątków świata przybyliście na wezwanie braterstwa i do Arrowe. Teraz wysyłam was do waszych ojczyzn, niosących znak pokoju, dobrej woli i wspólnoty wszystkim waszym bliźnim. Od teraz w skautingu symbolem pokoju i dobrej woli jest złota strzała. Nieście tę strzałę dalej i dalej, aby wszyscy poznali braterstwo ludzi”.
Następnie wysłał złote strzały jako symbole pokoju na północ, południe, zachód i wschód, poprzez szprychy Koła Przyjaźni.
"Chcę, abyście wszyscy wrócili stąd do swoich krajów w różnych częściach świata z nową ideą w waszych umysłach, aby mieć braci w każdym kraju... Idźcie stąd jako ambasadorzy dobrej woli i przyjaźni. Każdy z was, skauci, bez względu na to, jak młody czy mały, może szerzyć dobre słowo o tym kraju i tych, których tu spotkaliście.
"Starajcie się być lepszymi harcerzami niż kiedykolwiek; starajcie się pomagać innym chłopcom, zwłaszcza tym biedniejszym, aby byli szczęśliwymi, zdrowymi i pomocnymi obywatelami, takimi jak wy.
"A teraz żegnajcie, żegnajcie. Niech Bóg błogosławi was wszystkich”.
Nikt nie wie, ile strzał znajdowało się w skrzyni, ale każda z nich była wykonana z drewna i pomalowana na złoto. Możliwe, że było ich 51, co odpowiada liczbie narodów reprezentowanych na Jamboree. Z pewnością wiele z nich wróciło do domu z poszczególnymi kontyngentami narodowymi.
Jedna strzała wróciła z drużyną zlotową do Polski.
Na początku II wojny światowej polski żołnierz został wzięty do niewoli w czasie walk obronnych we własnym kraju, ale udało mu się uciec. Był harcerzem i to on otrzymał złotą strzałę z rąk Baden-Powella na Jamboree w Arrowe Park. Stracił wszystko - dom, rodzinę i wszystko, co było mu najdroższe - z wyjątkiem jednej cennej rzeczy - złotej strzały z taniego drewna, którą postanowił zabrać ze sobą, wykradając Strzałę z siedziby ZHP w Warszawie.
Po wielu przygodach, szlakiem wielu wrześniowych polskich żołnierzy, dotarł do Wielkiej Brytanii, z myślą o kontynuowaniu dalszej walki, Ale miał ze sobą Złotą Strzałę. Odszukał skauta, którego znał i od którego uczył się skautingu w dawnych czasach na kursie w Gilwell Park. Oddał mu strzałę, mówiąc, że w chwili obecnej nie jest już w stanie się nią opiekować, bo musi kontynuować walkę w polskim wojsku na zachodzie.
W domu, w Polsce, oczywiście wszystko się zmieniło. Do 1945 r. Warszawa została praktycznie zrównana z ziemią po powstaniu, w którym dzielni młodzi harcerze odegrali kluczową rolę w ruchu oporu, przenosząc wiadomości tam i z powrotem przez kanały i przejścia wybite w gruzach oblężonego miasta. Ta walka została po latach upamiętniona pomnikiem „małego partyzanta”, który stoi dziś w centrum nowoczesnej Warszawy. Nikt nie wie, co stało się z polskim żołnierzem - harcerzem, który trafił do Wielkiej Brytanii, ale strzała została później przekazana na przechowanie małej, terenowej drużynie skautów, która opiekowała się nią z wielką dumą.
W międzyczasie Polska stała się państwem satelickim Związku Radzieckiego. Wielu harcerzy wyjechało na emigrację. W kraju ruch skautowy został przejęty przez prosowiecką włądzę i wykorzystywany do celów propagandowych i zupełnie innych celów edukacyjnych niż te, które przewidywał Baden-Powell. Zachował jeszcze przez kilka lat swoją nazwę ZHP, Związek Harcerstwa Polskiego (ze względu na pamięć, przynajmniej z pozoru roli, jaką harcerze odegrali podczas wojny), ale nie był już, przynajmniej w oczach światowego skautingu, organizacją skautową, dodatkowo ulegając likwidacji w 1949 r. Wtedy Światowa Organizacja Ruchu Skautowego przestała uznawać ZHP za stowarzyszenie członkowskie.
Ale drużynowy pewnej małej drużyny na brytyjskiej wsi nadal opiekował się polską złotą strzałą, którą dostał na przechowanie. Pewnego dnia, gdy zimna wojna się skończy, a w Europie zapanuje pokój, miał nadzieję, że Strzała wróci do Polski.
W 1989 roku w Polsce upadł komunizm. Bardzo szybko harcerstwo (w formie akceptowanej przez Światową Organizację Skautową) zaczęło się na nowo odradzać, nawiązując kontakty z harcerstwem emigracyjnym i Światowym Komitetem Skautowym. Po wielu negocjacjach i kłopotach, polska organizacja skautowa - ZHP, została ponownie przyjęta do Światowego Skautingu w 1996 roku. W tym samym roku brytyjscy i polscy harcerze zorganizowali wspólny zlot - wydarzenie w Polsce, którego kulminacją był wielki uroczysty obóz w Warszawie. Brytyjczycy nazwali to „Polish Partners”, a Polacy „British Brothers”.
W tym czasie byłem międzynarodowym komisarzem skautowym w Wielkiej Brytanii. Skontaktował się ze mną syn skautmistrza, który opiekował się Złotą Strzałą. (Ze wstydem muszę przyznać, że nie mam żadnych danych na temat jego imienia, ani imienia jego ojca. Jeśli ktokolwiek je zna, chciałbym to wyjaśnić, uzupełniając relację). Czy byłbym skłonny zabrać strzałę ze sobą do Warszawy i wręczyć ją nowo mianowanemu polskiemu skautowemu komisarzowi międzynarodowemu?
Oczywiście, że tak.
Komisarz Zagraniczny ZHP hm. Piotr Borys ze zwróconą przez Johna May Złotą Strzałą
W archiwach ZHP jest to wydarzenie opisane na stronie internetowej (tłumaczenie z oryginału).
"Centralne wydarzenie[zlotu] rozpoczęło się 6 sierpnia w Ośrodku Harcerskim na Czerniakowie w Warszawie. Wieczorem, podczas apelu w obecności wszystkich uczestników zlotu, wciągnięto na maszt dwie flagi. W uroczystości wzięli udział zaproszeni goście, a wśród nich osoby niemałej rangi: naczelnik ZHP hm. Ryszard Pacławski, prof. Jerzy Wiatr - minister edukacji narodowej, przedstawiciel ambasady brytyjskiej Alistair Harrison oraz John May, międzynarodowy komisarz The Scout Association. Ten ostatni podczas swojego wystąpienia powiedział: „Dzięki temu, co robicie teraz i w ciągu ostatnich dziesięciu dni, realizujecie marzenia lorda Baden-Powella, założyciela ruchu skautowego, o życiu w przyjaźni i pokoju”.
"8 sierpnia, po porannych zajęciach zlotu w Warszawie, odbyła się uroczysta zbiórka finałowa. To właśnie podczas tej ceremonii brytyjski komisarz międzynarodowy John May wręczył komisarzowi międzynarodowemu ZHP Piotrowi Borysowi Złotą Strzałę. Tę samą Strzałę, którą w 1929 roku lord Robert Baden-Powell wręczył polskiej delegacji na III Światowym Jamboree w Arrowe Park. I ta sama, która w czasie wojny wróciła do Anglii, gdzie była przechowywana do czasu, aż mogła bezpiecznie wrócić do Polski. W końcu nadszedł ten moment - tym razem, kiedy uznano, że powinna wrócić. „Teraz, gdy Polska odzyskała członkostwo w światowych organizacjach skautowych, ten symbol wrócił do domu” - powiedział John May.
To jest to, co czym harcerstwo jest dla ludzi. Taki jest duch skautingu.
W tym artykule wykorzystałem, sparafrazowałem i częściowo zacytowałem niektóre słowa Marguerite de Beaumont z jej biografii Baden-Powella z 1944 roku, „Wilk, który nigdy nie śpi”. To ona jako pierwsza opowiedziała historię początków podróży polskiej złotej strzały. John May
Polecamy:
Social Sharing: |
![]() ![]() ![]() |