Nawigacja
phm Piotr Paterek: Polski Nacjonalizm.

Nacjonalizm, polska idea narodowa i antypolonizm. Czy nie nazbyt często oceniamy pochopnie? Czy w ogóle wiemy o czym mówimy?

 

Wprowadzenie

 

Do napisania poniższego tekstu zmotywowała mnie harcmistrzyni Agnieszka Siłuszek, która zadała wszystkim kandydatom na funkcję Przewodniczącego i Naczelnika ZHP następujące pytanie:

„JAKIE DZIAŁANIA POWINNO PODJĄĆ ZHP W ZWIĄZKU Z ROSNĄCYM W POLSCE NACJONALIZMEM?”.

Nie znam druhny Agnieszki, mieliśmy okazję wymienić kilka poglądów podczas wiosennej konferencji w Poznaniu i na tej podstawie uważam ją za bardzo inteligentną osobę. Zauważcie Drodzy Czytelnicy, że Jej pytanie, choć krótkie, też takie jest. Daje pole do „popisu”. Bez szerszego rozwinięcia, bez podania definicji i choćby jednego przykładu, stworzyła przestrzeń, którą wypełniają odpowiedzi - nie tylko ze strony sztabów ubiegających się o przywołane wyżej funkcje, ale również ze strony komentujących. Są zdania zaskakujące i te które mogą martwić. Nie zauważyłem do tej pory natomiast żadnej odpowiedzi, która zawiera w sobie argument potwierdzający tezę zawartą w pytaniu lub chęć wyjaśnienia trudnej semantyki. Ciekawe słowa napłynęły od sztabu „Jedność i Różnorodność - nasz ZHP”, które warto przeczytać. W mojej ocenie odpowiedź w żaden sposób nie wpisuje się w ową „różnorodność”, dopasowana jest natomiast do medialnego przekazu, który zagościł w niektórych głowach tak mocno, że traktowany jest jako pewnik - i to też tworzy przyczółek do mojej wypowiedzi. Ciekaw jestem, co napiszą pozostali kandydaci.

Nie zgadzam się w związku z powyższym na publiczne osobiste i medialne szkalowanie ponad 50 tysięcy naszych rodaków, uczestników Marszu Niepodległości, wobec których z ogromną łatwością formułowane są zbiorowe oskarżenia i osądy. Na pytanie odpowiedziałbym krótko – należy edukować. I w zakresie właściwego rozumienia pojęć i w zakresie dawania przykładu w obszarze dobrych postaw.

Powtarzam często dość barwną wypowiedź, że dzisiejszy ONR powinien mniej maszerować, a więcej czytać. To samo powinno się skierować do większości „ekspertów” wypowiadających się w tym temacie. Chyba, że „czujne oczy harcerza” uznajemy za pojęcie nieaktualne. Zapraszam do przeczytania tekstu.


"Uczą nas szacunku do obcych, a pogardy dla swoich. Każą nam miłować wszystkich, choćby ludożercę, a nienawidzić ojców i braci, za to, że nie gorzej, lecz inaczej tylko myślą." – mówił Ignacy Paderewski w 1910 roku we Lwowie. Te słowa uważam za bardzo aktualne i dzisiaj. Tak, będzie dużo z historii, która jest najlepszą nauczycielką życia. Nie wyobrażam sobie rozmowy na ten temat bez konkretnego przygotowania gruntu, bez argumentów na tym poziomie. Nie jest też tajemnicą, że większość teraźniejszych nurtów społecznych i politycznych ma swoje korzenie w początkach XX wieku. Dlatego tak często powtarzam, że burzliwe dyskusje z ludźmi, którzy nie mają pojęcia o historii najnowszej Polski są zwykłą stratą czasu. Duża grupa do dziś nie zauważyła, że przez 45 lat kto inny pisał naszą historię, zniekształcał biografie ważnych postaci, zakłamywał fakty i relacje, wpływając w ten sposób na postrzeganie polskich spraw na zewnątrz, jak i wewnątrz kraju.

Pewnemu prominentnemu w teraźniejszości prezesowi, tuż po 89 roku, zdarzyło się powiedzieć, że największym zagrożeniem dla Polski jest endecja, czyli szeroko pojęta narodowa demokracja. Nie komuna, nie postkomuna, nie służby i obcy wywiad, ale polscy narodowcy. Wymowne! Historię swego kraju trzeba znać, mówić o niej i się zachwycać, bo jak przestaniemy, to znów zaczną ją pisać za nas a jak pokazuje życie – znowu próbują.

 
Polska idea narodowa, często nazywana jest polskim nacjonalizmem. Dlaczego warto zauważyć różnicę? Nacjonalizm, który wyrósł w wielu krajach europejskich w latach 20 i 30 XX w. można odróżnić ze względu na system wartości na jakich się opierał. Choćby nacjonalizm włoski, francuski, niemiecki i hiszpański - opierały się na rozróżnianiu ras i miał swe pogańskie podwaliny.

Jaki był polski nacjonalizm, który wyróżniał się na tle pozostałych? Najlepiej opisują go słowa profesora Wincentego Lutosławskiego, ważnego ideologa ruchu narodowego, przyjaciela Romana Dmowskiego, brata znanego nam księdza hm. Kazimierza Lutosławskiego – „Harcerza Rzeczypospolitej”, który pisał tak:

"Do polskiego narodu należą spolszczeni Niemcy, Tatarzy, Ormianie, Cyganie, Żydzi, jeżeli żyją do wspólnego ideału Polski. Murzyn lub czerwonoskóry może zostać prawdziwym Polakiem, jeśli przyjmie dziedzictwo duchowe polskiego narodu zawarte w jego literaturze, sztuce, polityce, obyczajach, jeśli ma niezłomną wolę przyczyniania się do rozwoju bytu narodowego Polaków".

Cytat ten odświeżył historyk polskiego pochodzenia prof. Marek Jan Chodakiewicz we wspólnej pracy z dr Wojciechem Muszyńskim pod tytułem: „Polska dla Polaków! Kim byli i są polscy narodowcy”. To ten sam człowiek, który rozprawił się naukowo z publikacją Tomasza Grossa na temat tragedii, jaka miała miejsce w miejscowości Jewabne. Gross pytany tłumaczył swe tezy zawarte w książce objawieniem własnym, a prof. Chodakiewicz w kwietniu 2005 roku został przez prezydenta Busha powołany do amerykańskiej Rady Pamięci Holokaustu. Czyje kompetencje są lepsze zostawiam ocenie Czytelników.

Warto też wspomnieć o idei wszechpolskiej, które w mocny sposób zagościła na naszych terenach jeszcze za czasów zaborów. To była nowość. Nikt wcześniej nie zjednoczył polskiej myśli z terenów trzech zaborów, nie otworzył się na ludzi obcego pochodzenia, chcących pracować dla polskiej sprawy i nie kierował swych idei do wszystkich warstw społecznych. Upraszczając, ludowcy byli dla wsi, socjaliści dla robotników, a narodowcy dla wszystkich, którym przyświecała idea polskości.

Główny obok Balickiego ideolog polskiej myśli narodowej, Roman Dmowski, w którego żyłach płynęła krew tatarska, w 1927 roku pisał tak: „Katolicyzm nie jest dodatkiem do polskości, zabarwieniem jej na pewien sposób, ale tkwi w jej istocie, w znacznej mierze stanowi jej istotę. Usiłowanie oddzielenia u nas katolicyzmu od polskości, oderwania narodu od religii i od Kościoła, jest niszczeniem samej istoty narodu.”. Powyższe tezy polskiego nacjonalizmu, a właściwie polska idea narodowa odróżniała się od zachodnich – warto o tym wiedzieć, bo różnice są znaczące.

Mosdrof, Lilpop, Neyman, Salamucha – czy są to polskie nazwiska? Jan Mosdorf prezes przedwojennej Młodzieży Wszechpolskiej, lider Obozu Narodowo Radykalnego uwięziony w Oświęcimiu w 1943 roku stracił życie rozstrzelany za pomoc Żydom. Profesor tatarskiego pochodzenia, ksiądz Jan Salamucha, którego radzieccy żołnierze RONA w służbie Hitlera rozstrzelali na Ochocie w pierwszych dniach powstania był jednym z wielu inteligentów ONR. Lech Karol Neyman, również członek ONR, przedwojenny oficer, adiutant dowódcy w krotoszyńskim 56 Pułku Piechoty, gdzie kilkanaście lat służył mój dziadek, autor, który zebrał najbardziej antyniemieckie idee ruchu narodowego, został zamordowany wraz z ostatnim komendantem NSZ Stanisławem Kasznicą w 1948 roku – przez komunistów zagrzebani zostali w niemieckich mundurach. W czasie II wojny światowej rodzina Lilpopów poniosła ogromne straty. Podczas okupacji w konspiracji i w Powstaniu Warszawskim działali i polegli syn doktora Wacława Lilpopa Stanisław, syn jego brata Henryka, podharcmistrz Jan Lilpop, działacz Narodowych Sił Zbrojnych, piszący pod pseudonimem Andrzej Rawicz, autor słynnego hasła „PPR – Płatne Pachołki Rosji”. Syn por. Stefana Lilpopa zamordowanego w Katyniu, 17-letni Jan Lilpop – członek oddziałów Komendy Głównej AK (oddział Lilpop, Batalion „Miotła”, Zgrupowanie „Radosław”) poległ w Powstaniu Warszawskim na Barbakanie. Profesor Bolesław Sobociński - członek ONR, polski logik i filozof związany ze szkołą lwowsko-warszawską, po wojnie wykładowca uczelni katolickiej Notre Dame w USA, czy profesor Stanisław Kasznica (senior) - wybitny prawnik, rektor Uniwersytetu Poznańskiego, członek Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego, profesor Karol Stojanowski - harcmistrz, antropolog i działacz polityczny Stronnictwa Narodowego, współtwórca koncepcji granicy zachodniej oraz współtwórca idei Narodowych Sił Zbrojnych wraz ze Zbigniewem Stypułkowskim - najmłodszym polskim posłem i wybitnym prawnikiem - związany z obozem narodowym. I wiele, wiele innych nazwisk, polskiego i obcego pochodzenia, które w ramach idei narodowej w wybitny sposób przysłużyli się Polsce.

Ignoranci i kreatorzy wygodnego kontekstu rzucą hasła, które są stałym wariantem ich gry – bojówki, getto ławkowe, albo mocnej, bardziej bezpośrednio - antysemityzm. Na rozpędzenie tego typu sloganów byłaby potrzebna osobna praca. Na ten moment wystarczy kilka retorycznych pytań. Która opcja polityczna przed wojną nie miała bojówek? Czy diaspora żydowska asymilowała się z polskim społeczeństwem? Pod czyje sądownictwo podlegali? Kto występował w czasie kreowania polskiej niepodległości przez dyplomację Dmowskiego z tezą, że Polski nie powinno być na mapie? Odpowiedzi są wymowne. Jest to ogromnym przekłamaniem kojarzenie przedwojennego ruchu z faszyzmem, nazizmem, czy nawet z dyktaturą. To obóz Piłsudskiego w maju 1926 roku zdobył władzę siłą, dokonując przewrotu majowego i wprowadził nas po śmierci marszałka do II wojny światowej. Co w międzyczasie? Od roku 1930 zaostrzyło się polityczne dyskryminowanie przeciwników politycznych. Świetnym dowodem tego są głośne reperkusje sądowe wobec instruktorów ZHP po Zjeździe w Spale – choć „instruktorów-narodowców” prześladowano już w 1931 roku.

Władze świetnie wiedziały, że ONR nie ma nic wspólnego z zabójstwem ministra Pierackiego, którego zabił Ukrainiec. Postanowiły je jednak wykorzystać i zdelegalizować groźną dlań organizację. ONR został oficjalnie zdelegalizowany 10 lipca 1934 roku, co nie przeszkodziło mu jednak działać nielegalnie. Liderzy ONR, SN i innych frakcji politycznych trafiali do więzienia dla „politycznych” w Berezie Kartuskiej, gdzie obóz sanacyjny w ramach utrzymania swojego dyktatu osadził ponad 1000 osób. Absolutnie nieuprawnione jest pisanie o ONR, że nie zostawił żadnych czarnych plam w historii. Były, są i będą. Niestety wszędzie jest margines. Do tego dochodzi radykalizm, którego nie mam zamiaru tłumaczyć, ale trochę rozumiem, że mógł być reakcją na „nagonkę” wtedy i dzisiaj. Radykalizm „młodych”, którzy obwiniali bardziej doświadczonych działaczy Obozu Wielkiej Polski o nieudolną walkę z dyktaturą sanacji, sam Roman Dmowski zdecydowanie krytykował. Dzisiaj mocna fala krytyki trafiła w środowiska, które absolutnie nie wpisują się w polską ideę narodową i nie powinny ze swoimi hasłami i przekonaniami dotrzeć na otwarte i dlatego spontaniczne w dużej mierze przedsięwzięcie jakim jest Marsz Niepodległości.

 
Najlepszym sprawdzianem dla narodowców była II wojna światowa. Zdali go wybitnie, choć źle to brzmi przy ogromie tragedii wojny. Udowodnię swoją tezę na przykładzie działalności Narodowych Sił Zbrojnych, na których poznanie poświęciłem sporo czasu. Jest to formacja, która wprost wywodzi się z przedwojennego obozu narodowego. Dużo trzeba by napisać wyjaśnień dlaczego nie było w czasie okupacji jednej organizacji podziemnej. Powierzchownie podam dwa argumenty. Po pierwsze - każda opcja polityczna liczyła na przejęcie władzy po odzyskaniu niepodległości. Po drugie sama osoba Michała Tokarzewskiego-Karaszewicza łagodnie mówiąc budziła wątpliwości – I komendant Służby Zwycięstwu Polski (organizacji przekształconej w Związek Walki Zbrojnej, a następnie w Armię Krajową).

W dużym skrócie i uproszczeniu. Ludowcy mieli Bataliony Chłopskie, piłsudczycy byli trzonem AK, a Stronnictwo Narodowe założyło Narodową Organizację Wojskową. W skali kraju działała niezliczona ilość innych organizacji, które były konspiracyjnym ramieniem zbrojnym mniejszych frakcji lub działały zupełnie spontanicznie, lokalnie lub na większym obszarze. Jesienią 1942 roku Organizacja Wojskowa Związek Jaszczurczy (ONR) i niescalona z AK część NOW utworzyła Narodowe Siły Zbrojne. Była to formacja wojskowa złożona z najlepszej przedwojennej kadry oficerskiej, z bardzo atrakcyjnym zwłaszcza dla młodych programem ideowym, z szeroko rozwiniętym szkoleniem, która podobnie jak Armia Krajowa i inne polskie organizacje podziemne chroniła ludność cywilną, a jej głównym celem było wywołanie powstania powszechnego. NSZ dawał coś więcej. Dawał większą świadomość oraz ochronę swoim ludziom, a przede wszystkim dawał wizję na przyszłość – na przykład L. K. Neyman – „Likwidacja niemczyzny”, „Szaniec Bolesławów”.

Nie było po wojnie bardziej znienawidzonego środowiska przez komunę, jak narodowcy. Część z nich została w ramach Narodowego Zjednoczenia Wojskowego w lasach do 1956 roku, część przedostała się na zachód mając świadomość, że to jedyna dla nich szansa na uniknięcie represji. Znacząca część kadry dowódczej i podoficerów formacji narodowych została po wojnie zgładzona. Części z trudem udało się przeżyć wieloletnią niewolę. Starsi pamiętają marszałka Chrzanowskiego. Ten człowiek działał w konspiracyjnej „narodówce”. Wielokrotnie wspominał przesłuchania podpułkownika (majora wtedy) żydowskiego pochodzenia Wiktora Herera (tego od śmieci phm. Janka „Anody” Rodowicza), który oznajmiał, że zabicie ich to mało, że należy zohydzić ich na lata. I tak się stało. Chrzanowskiego do wykonywania zawodu dopuszczono dopiero w latach 80tych, Herer został profesorem, a pan Kuroń zwerbował go do „Solidarności”. Wanda Węgierska – przedwojenna harcerka z Łodzi, była kurierką Związku Jaszczurczego. W latach 90 doczekała się swojej tablicy z symbolem AK. Dzieci w tych czasach bały się podpisać „NSZ” – w latach 90tych! Zohydzenie zostało.

Wracając do NSZ w czasie wojny, na których czarna legenda w wielu głowach tkwi do teraz, co wpływa i buduje w pośredni sposób opinię o obecnych środowiskach narodowych odwołujących się do przedwojennych, wojennych i powojennych tradycji, warto podać kilka argumentów. Po pierwsze - udział żołnierzy ponad 30 narodowości w oddziałach NSZ. Stanisław Jeute – szef „wywiadu Z” – wysokiej rangi oficer francuskiego pochodzenia. Major Stanisław (Szmul) Ostwind – polski Żyd, najwyższy rangą oficer żydowskiego pochodzenia w NSZ (było ich kilkudziesięciu). Po drugie. Ciekawa historia Feliksa Pisarewskiego, obrzezanego Żyda, który więziony w Warszawie wysłał gryps do swoich przedwojennych kolegów z ONR. 20 października 1942 roku oddział NSZ odbił go z transportu na Pawiak. Feliks Pisarewski zostaje u nich w oddziale, mimo szczególnego "znaku rozpoznawczego" decyduje się na działalność konspiracyjną w Warszawie. Z czasem koledzy organizują mu operację. Zostaje mu przyszyty napletek, dzięki czemu Niemcy nie mieli szansy zidentyfikować go poznawczo. Operacja musiała odbyć się dwukrotnie. Siła wyższa. Widok sanitariuszki po pierwszej operacji był powodem zerwania opatrunków. Po trzecie, major Edward Kemnitz ps. „Szczeciński” - współzałożyciel i działacz struktur kierowniczych ONR – „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. I dalej - Brygada Świętokrzyska NSZ – jedyna jednostka, która dotarła zgodnie z rozkazami gen. Sosnkowskiego na zachód i spotkała się z wojskami amerykańskimi gen. Pattona. Bohaterskie uwolnienie niemieckiego obozu zagłady dla kobiet w czeskim Holiszowie (800 kobiet, kilkaset Żydówek) jest wzruszające. Te kobiety wycinały serca z pasiastych ubrań, jako dowód wdzięczności. Co po wojnie? Antysemici i naziści. Podobnie jak dzisiaj.

Pomimo wielu relacji, badań, otwarcia archiwów, dostępności akt i wielu dokumentów, pewne schematy dla „drugiej strony” są niezmienne. Walka będzie trwała, bo jakiekolwiek pochylenie się nad wspomnianym materiałem źródłowym stanowiłoby o kompromitacji. Wybierają stereotypy, objawienia lub „wersję historyczną”, bo nie historię, podawaną przez 45 lat niewoli. Powstanie w Getcie Warszawskim – wybitny czyn odwagi wobec tragedii Żydów podczas II wojny światowej. Żydowski Związek Wojskowy – historia nieznana. Dlaczego? Bo tworzyli tę organizację działacze organizacji „prawicowych” żydowskiego pochodzenia.


Zachodnia prasa podała, że przez Warszawę przemaszerowało 60 tysięcy nazistów. To pojęcie w 1961 roku dyplomaci Izraela i Niemiec wprowadzi do opinii publicznej, jako zabieg liftingowy. Do tego momentu nie było żadnych nazistów, byli Niemcy. Dzisiaj w bardzo wymowny sposób jako siedlisko nazistów wskazuje się Warszawę. Wiele osób to podłapało. Stąd pojawił się szeroki sprzeciw, tych którzy nie mając pojęcia o szerokim kontekście narodowym dorzucają swoje przysłowiowe trzy grosze do festiwalu pomylenia pojęć. Stąd odważne i daleko idące opinie polityków, komentatorów, ludzi kultury i nauki. Wielu z nich odbiera za swoją prace państwowe wynagrodzenie. I zastanawiam się, czy nie pokusiłbym się o nazwanie tego zjawiska właśnie antypolonizmem.

I tu wracam do źródeł, do myśli Lutosławskiego i nie widzę tu związku z polską sprawą, mimo pochodzenia. Franciszek Paterek - brat mojego dziadka, działacz konspiracji antyniemieckiej, prawdopodobnie konspiracji narodowej, przedwojenny sekretarz gminy Dobrzyca - został powieszony 09.08.1943 roku w pokazowym procesie na rynku w Rawiczu przez Niemców. Wydała go rodzina żydowska. Byłbym głupcem, mimo wielkiej rodzinnej tragedii, gdybym pokusił się o tak daleko idące wnioski, na jakie stać wielu komentatorów, którzy wszystkich uczestników Marszu Niepodległości naznaczyli prostackimi inwektywami. Też maszerowałem ulicami Warszawy i nie widziałem oprócz jednej niepasującej tam ekipy nic niepokojącego.

Dodam tylko, że wśród uczestników marszu byli również ostatni kombatanci. Maszerują z nami i to nie przez przypadek. Kończąc swój wywód na temat polskiej idei narodowej, pytam gdzie wobec problemu znajduje się miejsce dla tak wybitnych narodowców, jak hm. Stanisław Sedlaczek, ks. hm. Kazimierz Lutosławski, hm. Henryk Glass, hm. Stanisław Lange, hm. Władysław Ludwig? Czy ich życiorysy i spuścizna stanowią też zagrożenie? 


P.S. Polska idea narodowa, często źle nazywana polskim nacjonalizmem jest przepiękna. Była przez długie lata niszczona i zniekształcana. Trzeba ją odbudować i pielęgnować, również w harcerstwie. Pochopne oceny są zbyt częste.

 

 

phm. Piotr Paterek


Social Sharing: Facebook Google Tweet This

22
Orli Galaz dnia listopad 20 2017 21:58:44

Doskonale napisane. ,,JAKIE DZIAŁANIA POWINNO PODJĄĆ ZHP W ZWIĄZKU Z ROSNĄCYM W POLSCE NACJONALIZMEM??.''- To oczywiste, powinniśmy się w to włączyć, a nie stać z boku jak turyści. http://www.hr.bci.pl/articles.php?article_id=605&c_start=0

Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.