Nawigacja
hm Janusz Sikorski: O gender w harcerstwie

O gender w harcerstwie.

 

Co zaskakujące, różnice w fundamentalnym podejściu do wartości mogą się objawiać zupełnie niespodziewanie. Przykładem może być... Dzień kobiet. To po prostu jakaś masakra.

Wchodzi sobie człowiek spokojnie w internety, a tam czeka wiadomość od młodej, mądrej i ślicznej (ratunku! Seksista!) harcmistrzyni: Sikor, widziałeś masakrę pod życzeniami Rady Naczelnej dla kobiet? Noo, nie widziałem, więc sprawdzę. Czytam i nie wierzę. Jakieś przedziwne uwagi, na pierwszy rzut oka wynikające chyba z braku umiejętności czytania ze zrozumieniem albo ze złej woli czy z może z obniżonej, z jakiegoś powodu, percepcji u owych „czytaczy”, którzy później komunikują swoje odczucia w naprawdę żenujący sposób.

Już nawet abstrahując od zupełnego braku pokory i przyjęcia, że jeśli coś napisał Przewodniczący ZHP, a więc najwyższy autorytet harcerski, to powinno to być dla wszystkich harcerzy przedmiotem przemyśleń, a nie powodem do naigrywania się. Już nawet nie wspominając, że jak ktoś ma odrobinę chociaż świadomości to wie, że ten akurat Przewodniczący od wielu lat pracuje w biurze rzecznika praw człowieka i jest szczególnie wyczulony na owe właśnie człowiecze prawa. BTW, zupełnie niedawno, na łamach harcerskiego miesięcznika Czuwaj, padła przecież propozycja, by to właśnie Deklaracja Praw Człowieka stała się naszym głównym źródłem wartości. Więc, naprawdę warto się zastanowić nad Jego słowami. No ale po co? Przecie my wiemy lepiej prawda?

No dobrze, dosyć już jazdy po owej żenadzie. Spróbujmy dojść o co w tym wszystkim chodzi. Pominę tu wątki poboczne, chociaż one, same w sobie, też dość ciekawie zarysowują ogólną sytuację, ale nie, dam tym razem, spokój personalnie wypowiadającym się w omawianym temacie.

 

Wybrałem się zatem do lasu, gdyż jak powszechnie w harcerskim gronie wiadomo, to najlepsze miejsce dla harcerzy :) I po leśnej wizycie wyszło mi że...
Cały problem bierze się z kwestii związanych z... filozofią gender :) Problem jednakowoż nie tkwi w samej filozofii lecz w podejściu do niej. Rzecz w tym, że całkiem sporo ludzi nie rozumie harcerstwa i tego czym jest harcerskie wychowanie. Przede wszystkim nie rozumieją zjawiska indoktrynacji i nie potrafią go odróżnić od wychowania. A więc, spróbuję w krótkich słowach zarysować różnicę.

Cała kwestia zaczyna się od podejścia do człowieka. Od szacunku do niego. W filozofii życia, jaką reprezentuje harcerstwo możemy znaleźć coś, co niektórzy określają podejściem chrześcijańskim. A więc mowa o szacunku do życia i do KAŻDEGO CZŁOWIEKA. O miłości do człowieka, o uznaniu jego prawa do wolnej woli. O prawie do wolności. Prawdziwej, a nie urojonej. Prawdziwej wolności, czyli takiej, w której człowiek sam, w oparciu o własne sumienie wybiera co robi i co myśli. W tym duchu działa harcerstwo. Przedstawia młodym ludziom katalog wartości zapisanych w prawie i przyrzeczeniu harcerskim, stara się by ludzie przyjęli te wartości jako swoje i w zgodzie z nimi żyli.

Z tych wartości wynikają odpowiednie postawy objawiane każdorazowo, w zależności od sytuacji w jakiej znajdzie się dany człowiek. Ot, wolność i szacunek do prawa tegoż człowieka. W kontrze od wolnego, zgodnego z własnym sumieniem wyboru, co jakiś czas próbuje nam się wciskać (indoktrynować) różne jedyne słuszne prawdy. A to podejście do LGBT, a to, z czym mamy w tym przypadku do czynienia, gender. Jak się rozłoży te postulaty na czynniki pierwsze, to nawet część z nich jest słuszna, ale jeszcze raz: HARCERSTWO TAK NIE DZIAŁA. Harcerstwo tak nie może działać. Harcerstwo to wolna wola i samodzielny wybór co jest dobre a co złe, jak proponowal Andrzej Małkowski - w zgodzie z własnym SUMIENIEM (Jak Skauci Pracują, Kraków, 1914). Samodzielne decydowanie w zgodzie z własnym sumieniem, a nie postępowanie zgodnie z jedynymi słusznymi prawdami bo jak nie to cię wyśmieją, "obsobaczą", wybuczą...

Tyle co do samego mechanizmu działania harcerskiego wychowania. Teraz będzie o gender.
Nie bardzo wiem skąd w harcerstwie bierze się w ogóle chęć „pałowania” innych tą ideologią. Harcerstwo od zawsze jest „gender”. Tu zawsze druhny robiły co chciały i na co miały ochotę. Owe osławione, mające niby być przykładem znęcania się nad kobietami i ich ograniczania, role społeczne, w harcerstwie nie działają. Zwłaszcza na obozach środowisk nie koedukacyjnych. Z praktycznych względów dziewczyny robią WSZYSTKO. Podobnie jak chłopcy na swoim obozie. To się dzieje samo i z automatu. Nie trzeba nikogo okładać ideologią. Jeśli spojrzymy na władze organizacji to też jakoś dyskryminacji nie widzę...

Harcerstwo wychowuje do bycia wolnym człowiekiem. Wolnym, w duchu poszanowania praw innych. Dobrze wychowany harcerz czy harcerka nie będą widzieli niczego złego w tym, że dziewczyna zostanie spawaczem a chłopak będzie "dziargał stringi na szydełku". Bo to ich sprawa, jak chcą, to niech tak właśnie żyją. W harcerstwie gender jest wbudowane w samych jego podstawach. Więc może drogie druhny i drodzy druhowie, weźcie sobie tą swoją indoktrynację i poprawność polityczną i idźcie z nią gdzie indziej. Harcerstwo bowiem tego nie potrzebuje...

 

Przypomina mi się taka scena z samych początków skautingu.

 

Podczas jednego z pierwszych Jamboo, w Birmingham, Baden Powell zauważył zastęp dziewcząt dzielnie maszerujący z lagami skautowymi w....męskich mundurach. Podszedł do nich i ze zdumieniem zapytał: Co wy tu dziewczęta robicie? Na to zastępowa Mu odpowiedziała Z SZACUNKIEM, a nie drąc się „how dare you...” „Pierwszy Skaucie, bo my chcemy też być skautkami” Baden Powell chwilkę pomyślał i odrzekł: OK to sobie bądźcie...I były! I to jest cale gender w skautingu.

Owszem, później się zastanawiał co może zaoferować kobietom skauting i przegadał sprawę z Siostrą, która sobie niezbyt poradziła, a później z żoną czyli Lady Olave... Ale pomimo tego, że nieźle kombinowali i tak to nie specjalnie wyszło w pierwszym podręczniku dla dziewcząt. Może dlatego, że BiPi "na siłę" chciał spolaryzować metodę? Gender panujący w skautingu sprawił, że dziewczyny od początku świetnie odnajdywały swoją drogę. Moim zdaniem było to tylko z dobrem dla skautingu który dzięki dwóm strumieniom stawał się pełniejszy i lepszy. Szczególnie w Polsce.

Ja od zawsze prowadziłem środowisko koedukacyjne. Poznałem nieźle to, czym się charakteryzują ogólnie zastępy chłopców, a czym dziewcząt. Nie raz i nie dwa wykorzystywałem to niecnie do motywowania. Zawsze świetnie działało i nie mam powodu by przypuszczać, że dzisiaj nie działa. Kobiety różnią się od mężczyzn czy się to komuś podoba czy nie. Oczywiście w ramach różnic płciowych występują różne odstępstwa od normy ale... Z tego nic a nic nie wynika. W programie harcerskim POZBAWIONYM INDOKTRYNACJI oraz bez instrumentów jej służących każdy człowiek konstruuje sobie swój osobisty program rozwoju. Nie ograniczany niczym, oprócz wartości jakie nam przyświecają. Więc trzymajmy się harcerstwa jednocześnie trzymając różne ideologie z daleka, a wszystko będzie dobrze.

 

 

Hm Janusz Sikorski


Social Sharing: Facebook Google Tweet This

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.