- Drukuj
- 28 kwi 2026
- Harcerz Rzeczypospolitej, Rocznik 2025; PL ISSN 0860-6463
- 2 czytań
- 0 komentarzy
Podchody wydawnicze, finał
Jak poradzić sobie z „gospodarczą transformacją”? Efektem naszych dążeń było wreszcie przekształcenie Wydziału Wydawnictw w Harcerską Oficynę Wydawniczą, co, jak już wspomniałem opisał w swojej książce Wojciech Śliwerski. Zrobił to tak doskonale, że nawet nie będę próbował wracać do samej historii Oficyny. Pamiętam tylko parę ciekawych zdarzeń, w pełni zasługujących na włączenie do opisu gry z „systemem”, czyli wydawniczych podchodów. Wspomniałem już, że gros naszych książek drukowaliśmy w drukarni Żaczka. Żaczek, to był dziwny twór działający w środowisku studenckim. Każde miasto akademickie miało swojego Żaczka, czyli spółdzielnie świadczące przeróżne usługi, zatrudniając studentów, którzy w ten sposób mieli zarabiać na swe studia. Różnie z tym było, ale nas interesowała drukarnia Żaczka.
Stanęło na tym, że drukarnię kupił ZHP i przekazał do zawiązanej Spółki z o. o., pod nazwą Harcerska Oficyna Wydawnicza. Okazało się, że prócz drukarni, jest jeszcze gdzieś w składzikach siedziby Żaczka jakaś maszyna offsetowa. Był to pół – formatowy dwukolorowy Dominant, maszyna w dobrym stanie. Nikt jej nie chciał, bo oficjalnie nie istniała, czyli nie figurowała w żadnych papierach. Legalizacja tych maszyn nastąpiła poprzez przekazanie nam, wraz z jakimś Romajorem, który „się znalazł” z kolei na zapleczu klubu studenckiego i był też poza ewidencją.
Mieliśmy trzy Romajory, Dominanta, piękną, dużą falcerkę do składania książek, prymitywną przygotowalnię i całe grono entuzjastów. Wśród tych ostatnich była osoba pracująca w sekretariacie Komitetu do spraw Młodzieży, dzięki której udało się uzyskać środki na uzupełnienie nowoczesnego sprzętu poligraficznego, w szczególności przygotowalni offsetowej, której Żaczek nie miał. Wydawało się, że Oficyna, posiadająca przyzwoitą drukarnię, osobne wydawnictwo z jednym z pierwszych w Krakowie składem komputerowym, zespół entuzjastów zdolny wyczarować z niczego dobrze wyposażoną firmę, bez przeszkód osiągnie sukces. Jednak, już w nowej rzeczywistości okazało się, że realia tamtych lat wymagają jednego – kapitału obrotowego, którego ówczesna GK nie dała nam szans na wygenerowanie (Szerzej w „Wydawcach gorszego Boga"). Nie dało się wygenerować kapitału w warunkach przekształcającego się rynku z samych zleceń. Oficyna wyprzedziła epokę, była nowoczesnym zakładem, za którego możliwościami pozostały w tyle raczkujące potrzeby powstającego rynku, który miał dać możliwość zarobienia środków na harcerskie książki. Niestety ZHP, uwikłany w problemy finansowe i polityczne, nie mógł, nie umiał, a może nie chciał sprostać potrzebom swych przedsięwzięć gospodarczych. Musiał przetrwać i jakoś przekształcić się sam, doganiając realia, bez obciążeń odziedziczonych po minionym okresie. A to okazało się niezłym koszmarem i klęską wielu świetnych inicjatyw a przy okazji czystką niepokornych instruktorów z szeregów Związku.
| Social Sharing: |
|



