Nawigacja
Podchody, nie tylko z cenzurą - Praca zbiorowa

Podchody, nie tylko z cenzurą1

Minęło już 35 lat od zmian ustrojowych w Polsce. Kolejne pokolenia wchodzą w życie, świat zmienia się raptownie, coraz częściej obalając wszelkie przewidywania i prognozy. W naszym, harcerskim światku od czasu do czasu, z okazji różnych „eventów”, dawniej zwanych zbiórkami, pojawiają się opowieści z lat, które powoli odchodzą w zapomnienie, obrastając legendami, niesprawdzonymi faktami i wyglądających z perspektywy lat coraz bardziej nieprawdopodobnie. Coraz częściej wspominki nieco „starczych” już druhen i druhów budzą zdziwienie, niedowierzanie a nawet dyskretne uśmieszki i pieszczotliwe uwagi o ględzących boomerach. Cóż, taka jest kolej rzeczy.

Doświadczenia z początków ostatniego półwiecza tak daleko odbiegają od naszej dzisiejszej rzeczywistości, że trudno uwierzyć w wiele historii i opowieści z tamtych lat. Może jednak od czasu do czasu warto przypomnieć niektóre z tych wydarzeń. Ale najpierw trochę tła historycznego, bo inaczej nie da się tych lat zrozumieć. W latach 50-tych ubiegłego wieku, po śmierci Stalina zaszły w Polsce daleko idące zmiany. Rok 1956 był pełen wydarzeń quasi-rewolucyjnych, taki mniej, lub bardziej kontrolowany przewrót, pod nieco osłabłym okiem Związku Radzieckiego. Ten ferment, w opozycji do „jedynie słusznego, robotniczo chłopskiego sojuszu” wyniósł do władzy prominentnego działacza lewicy, Władysława Gomółkę, który początkowo zjednał sobie społeczeństwo, tonizując znacząco wynaturzenia rodzimego stalinizmu. Na tej fali „odnowy”, zwanej „Polskim Październikiem”, dawni działacze harcerscy zgodzili się na kompromis z aparatem komunistycznej w swym realnym wyrazie Organizacji Harcerskiej Polski Ludowej, powołanej na gruzach Związku Młodzieży Polskiej. Faktycznie reaktywowano Związek Harcerstwa Polskiego na „Naradzie działaczy harcerskich” w Łodzi, choć to określenie „reaktywacja” przez wiele lat było celowo pomijane.

Władza pozornie zgodziła się na rozwiązania możliwe do przyjęcia przez społeczeństwo chcące powrotu znanego sobie z przeszłości i z czasów okupacji harcerstwa. Te rozwiązania szły tak daleko, na ile zaakceptowała je „trzymająca władzę” partia „robotnicza” i jej pierwszy sekretarz Władysław Gomułka, reprezentowany przez ministra Oświaty, Władysława Bieńkowskiego. I tak się stało. Prawie natychmiast rozpoczął się proces uprawomocniania tych decyzji, poczynając od przyjęcia formalnej nazwy „zjazd”, po przygotowanie dwa lata później Zjazdu zgodnego z obowiązującym nadal przedwojennym statutem ZHP i ustawą o stowarzyszeniach Wyższej Użyteczności. Były to przedwojenne przepisy Prawa, które „połączono”, likwidując dwoiste prowizorium – brak Zjazdu po Wojnie w latach 1945 – 49 i wyniki „łódzkiej narady” , tworząc przy okazji wzorem radzieckich pionierów łatwiejszy do sterowania i nadzoru koedukacyjny związek.

Chyba wystarczy tych historycznych przypomnień. Nas interesuje to, co zawsze zadziwiało jakby w tle Ruchu harcerskiego – prasa harcerska, książki i ich autorzy. Ale, co dziś może budzić niedowierzanie, w powojennej Polsce, rządzonej przez jedną, "socjaliscyczną" siłę polityczną wprowadzono w ramach twardej, wręcz bolszewickiej kontroli prasy, widowisk i publikacji indeksy zakazanych książek, w tym, co zdumiewa, książek harcerskich i ich autorów. Sięgnijmy do badań historyków:

„Najokrutniej rozprawiono się z Kamieniami na szaniec, (...), ale „czystki” nie ominęły żadnego autora ani tytułu należącego do literatury harcerskiej. Nie chroniła przed nimi ani wielkość nazwiska autora, ani popularność książki, ani jej wyłącznie praktyczny charakter, z bibliotek usuwano więc także podręczniki pionierki obozowej, terenoznawstwa i śpiewniki. W grupie publikacji wycofanych z bibliotek znalazły się na przykład: Józefiny Łapińskiej Harcerka na zwiadach, Aleksandra Kamińskiego Książka wodza zuchów, Alojzego Pawełka Młoda drużyna, Zuzanny Rabskiej Trzy powiastki o harcerzach, Zbigniewa Trylskiego, Podręcznik obozowania, Stanisława Sedlaczka, [tłumaczenie] Wskazówek dla skautmistrzów [R. Baden-Powell’a. Przyp. Red.], wszystkie książki Artura Schroedera [Orlęta (Z walk lwowskich, Lwów 1919, kilka wydań), Przyp. Red.], Józefa Sosnowskiego, Zofii Kossak i wielu innych. Te publikacje należało wycofać całkowicie i niezwłocznie, a w dalszej kolejności usunąć miano także R. Baden-Powell’a Scouting dla chłopców (...). Nie sposób wymienić wszystkich zakazanych lektur. W spisach książek przeznaczonych do wycofania z bibliotek figurowały więc dziesiątki książek harcerskich. Ocalałe podczas okupacji, z narażeniem życia przechowywane w różnych skrytkach, tym razem przez rodzimego prześladowcę ponownie skazane zostały na zagładę.” Tak o sytuacji książki harcerskiej pisze Krystyna Heska-Kwaśniewicz z Uniwersytetu Śląskiego.2 . Jak widać, w sytuacji politycznej kraju, harcerskie tytuły prasowe, wydawnictwa harcerskie traktowane były jako ważne narzędzia „frontu ideologicznego walki o młodzież” i poddawane surowej reglamentacji.

W latach 60-tych Redakcje czasopism harcerskich znalazły się w obligatoryjnym koncernie prasowm PZPR – Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej Prasa-Książka-Ruch. Należało też posiadać tzw. Koncesję Wydawniczą, a ta z kolei dawała przydział papieru, który był reglamentowany, jako „groźny” nośnik informacji. Ten narzucony z zewnątrz „układ scalony” podlegał całkiem licznym momentom kryzysów społecznych, bo będąca u władzy „mono” partia „Robotnicza” po prostu nie radziła sobie z rządzeniem, podobnie jak w całym obozie państw sterowanych z Moskwy. Taki właśnie, ogromny kryzys władzy wynikły z osłabienia wewnętrznymi problemami Związku Sowieckiego spowodował wybuch społecznego sprzeciwu i powstanie Solidarności. Rozwiązanie PZPR, likwidacja partyjnych koncernów m.in. RSW i wchodzącej w jego skład MAW, chaos społeczno-gospodarczy wzbudził wśród części kadry instruktorskiej ZHP nadzieję na rzeczywiste zmiany, powrót do przedwojennej tradycji i odrodzenie ZHP To z kolei obudziło wśród nowych pokoleń, młodych działaczy harcerskich chęć poprawy, odrodzenia harcerstwa. No i oczywiście posiadania własnych publikacji książkowych i prasowych. Najburzliwiej objawiło się to w ruchu kihamowskim, bo prawie każdy z kręgów KIHAM chciał mieć własny tytuł prasowy i wydawać książki. I to poza zasięgiem cenzury. Oczywiście służba bezpieczeństwa usiłowała te inicjatywy „opanować” ale bez znajomości rzeczy i wobec siły i hermetyczności środowisk harcerskich, czyniła to dość nieudolnie, choć w wielu przypadkach bardzo represyjnie.

W Krakowie środowiska harcerskie, mocno inspirowane konspiracyjnym Ruchem Puszczańskim, jeszcze zanim powstała „harcerska opozycja”, od lat wykorzystywały furtkę stworzoną na potrzeby szeregu oficjalnych organizacji i instytucji, czyli wydawanie broszur i biuletynów, wykorzystując formuę: „Do użytku wewnętrznego…”. W takiej bardzo ograniczonej, ale też nieco „poluzowanej” formie wydawniczej, można było zmieścić bardzo dużo drukowanych pozycji, naciągając do granic wytrzymałości liczne przepisy i ograniczenia. Bo te były absurdalnie restrykcyjne. Co prawda po 1956 roku zaniechano rejestrowania …maszyn do pisania, ale nadal trzeba było posiadać zgodę na powielacze spirytusowe i białkowe. Na dodatek drukarnie prowadziły rejestry wykonywanych druków, kontrolowane przez cenzurę.

Nic dziwnego, że w środowiskach harcerskich kwitła prawdziwa Wielka Gra Wydawnicza. Powstawały z dużą przemyślnością zespoły redakcyjne potrafiące wydać wszystko, na cudem zdobywanym papierze. Tak włąśnie powstałą nasza "Czata" – wydawnictwo Białego Szczepu.

Reagując, władze harcerskie szukały sposobów na „oswojenie” tego ruchu, by jakoś mieć na niego wpływ, czego domagała się partyjna władza, oficjalnie i nieoficjalnie. Odniosło to zupełnie odwrotny skutek. Z tworzonych pozorów legalności i „wentyli bezpieczeństwa” prawie natychmiast skorzystali pasjonaci wydawania książek i prasy harcerskiej, tworząc przeróżne tytuły i mniej, lub bardziej formalne zespoły wydawnicze.

W Krakowie powstał Wydział Wydawnictw Komendy Chorągwi, z czasem przekształcony całkiem oficjalnie w Harcerską Oficynę Wydawniczą. Dzieje Oficyny bardzo ciekawie i wyczerpująco opisał Wojciech Śliwerski, redaktor naczelny Wydawnictwa w swych wspomnieniach „Wydawcy gorszego Boga”3.

1 Podchody nie tylko z cenzurą. Do końca lat 90-tych w Polsce obowiązywała wprowadzona pzrez władze komunistyczne ustawa ograniczająca możliwości wydawania prasy i książek, oraz wprowadzająca cenzurę prewencyjną. Ustawa ta obowiązywała aż do upadku komuny w 1989 – 90 r. [Przyp. Red.]

 

2 (2012). Książki harcerskie - książki groźne. W: K. Heska-Kwaśniewicz, S. Gajownik (red.), „Młody odbiorca w kręgu lektur pożytecznych i szkodliwych” (S. 123-133). Katowice, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego. [Przyp. Red.]

 

3 Wydawcy gorszego Boga; autor Wojciech Śliwerski, B5, oprawa twarda, 337 stron,Oficyna Impuls, Kraków [Przyp. Red.]

 

 


Social Sharing: Facebook Google Tweet This

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.