- Drukuj
- 28 kwi 2026
- Harcerz Rzeczypospolitej, Rocznik 2025; PL ISSN 0860-6463
- 2 czytań
- 0 komentarzy
Wydajemy Harcerza Rzeczypospolitej
I tak zrodził się „Harcerz Rzeczypospolitej”, który jak łatwo zgadnąć był drukowany w sposób bardziej przypominający niezbyt legalne wydawnictwa, a nie poważny, „kioskowy” periodyk. Na kioski raczej szans nie było, bo taka forma kolportażu też była ograniczona przez partyjnego monopolistę, RSW „Prasa, książka, Ruch”. Ale my liczyliśmy na harcerską „sieć”! Trzeba było tylko zdobyć papier. Mieliśmy już zaprzyjaźnioną drukarnię studencką „Żaczek”, w której drukowaliśmy pierwsze książki. Papier, jak wspomniałem, był ściśle reglamentowany, rozprowadzany przez kolejnego monopolistę według przydziałów, sporządzanych przez Ministerstwo Kultury, na podstawie planów wydawniczych składanych przez koncesjonowane redakcje, instytucje kultury i organizacje społeczne. ZHP też dostawał swój przydział, ale o tym mogliśmy sobie „…zapomnieć. „Poprzemy wasz wniosek o HaEra, ale o papierze zapomnijcie!”.
Pozostała harcerska przemyślność i ..podchody” pod Ministerstwo Kultury. Mieliśmy przyjaciół wśród krakowskich kolekcjonerów. Prezes Klubu Kolekcjonerów, Ryszard Kucharski, bardzo nam życzliwy, bo zrobiliśmy w Salkach Klubu I Wystawę Odznak Harcerskich, poznał nas z członkiem Klubu, profesorem Aleksandrem Krawczukiem, który jakoś tak…przypadkiem był wtedy Ministrem Kultury. Do spotkania doszło na Giełdzie Staroci w Rynku Krakowskim. Profesor, bardzo życzliwie nas wysłuchał i kazał za trzy dni być w Warszawie, „…ale weźcie ładne mundurki, żeby było widać że to harcerze przyszli.” Zjawiliśmy się w pełnej gali mundurowej w Pałacu Potockich, gdzie jak się okazało nasza wizyta była oczekiwana. Profesor przyjął nas w imponującym, pełnym, antyków gabinecie, pełen powagi, choć nie omieszkał puścić do nas oko.
Towarzyszyła Mu bardzo dystyngowana Pani, obserwując nas bacznie spod oka. Pan Minister bardzo poważnym głosem oznajmił nam, że Pani Dyrektor poprowadzi sprawę naszych potrzeb, oczywiście w miarę możliwości, które są bardzo ograniczone, ale sprawy wychowania młodzieży są ważne i trzeba pomóc. Dostaniemy…50 ton papieru rocznie i w dalszych sprawach mamy się kontaktować z odpowiednim departamentem, którego to Dyrektorkę właśnie poznaliśmy, na co obecna Pani obdarzyła nas całkiem miłym uśmiechem.
Wypiliśmy zabójczo mocną kawę, i mocno nieprzytomni pożegnaliśmy Profesora, Gdy już wychodziliśmy, Profesor Krawczuk rzucił na odchodne „… a skoczcie do Dyrektora Zachariasiewicza, szefa Drukarni Wydawniczej.1 Powołajcie się na mnie, a właśnie, o ile dobrze pamiętam, to przedwojenny harcerz ze Lwowa”! Tak zaczął się nasz „papierowy trop”, nie jedyny, bo było tych tropów dużo więcej, ale o tym w części drugiej.
1 Tadeusz Zachariasiewicz, ur. we Lwowie, 30-03-1923 Technik poligraf. W latach 1936 - 1939 należał do ZHP na terenie Lwowa, w trakcie działań wojennych był członkiem Ochotniczej Kompanii Harcerskiej. W czasie 20.04.1942 – 1.05.1942 rysownik w Zakładzie Dekoracyjnym w miejscowości Craiova w Rumunii. W tym samym roku ukończył tam Liceum Ogólnokształcące i zdał egzamin dojrzałości. We wrześniu 1945 powrócił do kraju. W okresie od 19.01.1946 do 1.12.1950 rysownik, a następnie kierownik produkcji w Drukarni „Follit” w Krakowie. Od 1946 był zrzeszony w Związku Zawodowym Pracowników Poligrafii. 31.12.949 otrzymał dyplom Szkoły Nauk Politycznych przy Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego. W latach 9.12.1950 – 15.09.1970 prezes Spółdzielni Pracy Przemysłu Graficznego „Młoda Gwardia” w Krakowie. (...). W 1964 ukończył (zaocznie) Technikum Poligraficzne w Warszawie. Od 16.09.1970 do 1985 był dyrektorem Drukarni Wydawniczej im. W.L. Anczyca w Krakowie. Od 1975 był ratownikiem Grupy Tatrzańskiej GOPR. W latach 1983 - 1986 członek Narodowej Rady Kultury. [Na podst. Biogramu w Biuletynie Publicznym IPN w Krakowie]..
| Social Sharing: |
|



